Tom Yum Koong – Thai Wok złote tarasy
0

W zeszłym tygodniu okazjonalnie byłem w stolicy, a że zajechałem tam z wieczora, więc na szybko hyc hyc do “Złotych Tarasów” wybrałem się na jakiś fastfood – jako, że w każdym mieście znajdziemy wujka Ronalda i tego drugiego ziomka od kur, to padło tym razem na pseudo tajską kuchnię jaką jest “restauracja” Thai Wok.Jakieś 2 lata temu jadłem tam Pad Thai, o czym możecie poczytać tutaj i był on naprawdę dobry – co więcej nawet miał w sobie makaron, a nie suszone coś, nie istotne. Tym razem padło na moją ulubioną zupę – Tom Yum Koong (chociaż z tego co mi wiadomo powinno być goong, ew. kung) – co w samo w sobie oznacza iż jest to zupa z krewetkami, wspominam o tym dlatego, że zaproponowano mi kurczaka (wtf?). Skoro wystawiamy zupę o takiej nazwie, to wystawmy też zupę o nazwie Tom Yum Kai. Ale może ograniczony budżet na tablicę (chociaż fakt, że na tablicy była tylko informacja o krewetkach). Zamówiłem, zapłaciłem 12,90 zł i zaczekałem. Po 5 minutach dostaję “zupę”. Pani pyta czy dodać kolendry – no jasne, bez tego to nie to samo. Wrzuca mi do plastikowej miski z wodą liście świeżej kolendry – w ilości takiej, że nie wiem czy nie będzie to po prostu za chwilę zupa kolendrowa.

Mieszam łyżką i znajduję 4 krewetki i jedną pieczarkę podzieloną na 4 części, do tego wspomniana kolendra, kilka kawałeczków galangala, sporo papryczki chilli i jakaś woda – na tym kończy się owa zupa. W smaku – cóż – jeżeli miał ktoś kiedyś okazję zjeść tom yum, to wie że jest to poezja dla podniebienia – smak ostrości jest, ale można wyczuć też pozostałe przyprawy i smaki – jak choćby liście kafiru, czy trawę cytrynową.

Tutaj mamy do czynienia z tzw. wodą z farbką – w smaku to jakby wpierdalać żyletki wymieszane ze szkłem, lubię ostre przyprawione dania, ale jeżeli mają jeszcze inny smak. Widać “kucharzowi” wpadło kapkę za dużo – pewnie wyczuł, że nie swój, bo nie mam rurek i głosiku jakby mnie ktoś za jaja złapał i pomyślał “dojebie mu, niech wie”. No i dojebał – wodę przełknąłem z wielkim bólem i niezadowoleniem, za 13 zł dostałbym porządny zestaw w kurczakowni, albo u ronalda i obżarłbym się jak świnia.

Niestety, nie da się tego nijak wytłumaczyć, odpierdalana jest maniana.

Ludzie myślą, że ma to tak smakować i żrą to gówno mówiąc – zdrowo się odżywiam – no cóż, niestety takie bary powinny umrzeć śmiercią naturalną – nie polecam.

Zdjęć nie ma, bo po co fotografować miskę z wodą?

Ocena 1/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.