Thai Wok – czyli “Chińska Patelnia” po warszawsku
1

Nadjedzony chiński kubek

Po ostatnim weekendzie spędzonym w stolicy, jestem na nowo nasycony różnymi smakami zarówno pozytywnie jak i negatywnie. W dzisiejszym wpisie, opowiem o warszawskiej wersji “chińskiej patelni” (która znajduje się w Bydgoszczy i postaram się porównać te dwa fastfoody).

Trzeba zacząć od tego, iż jest to moim zdaniem świetna alternatywa dla kebab foodów, fast foodów typu mc shit i KFC. Tahi Wok o którym mowa, znajduje się na ostatnim piętrze w “słynnych” Złotych Tarasach, tudzież jak złośliwie nazywana jest galeria “Złote Kut*sy”. Nie owijając w bawełnę – zamówiłem Pad Thai z kurczakiem. Jest to makaron ryżowy, kiełki, warzywa, kurczak, tofu, orzeszki ziemne i sos. Wielkość kubka naprawdę solidna, ale koszt w porównaniu do odpowiednika bydgoskiego – strasznie wysoki. W wwa za przyjemność jedzenia makaronu musimy zapłacić 26 zł, w Bydgoszczy za porcję tej samej wielkości – 11 zł.

Sosy do wyboru w Warszawie są trzy – słodko-kwaśny, pół ostry i ostry. W Bydgoszczy do wyboru mamy: czosnkowy, słodko-kwaśny, słodko-ostry,sos sojowy,  ostry i kobra (tego ostatniego nie polecam na początek – jest piekielny). Pad Thaia zamówiłem z sosem pół ostrym, który mimo wszystko po pierwszych trzech kęsach palił twarz, mówi się że ostry sos pali dwa razy – gdy go jemy i na drugi dzień – ten palił również dziś. Porcja makaronu jest naprawdę solidna, znajdziemy w niej sporo warzyw, ale stanowczo za mało kurczaka. Orzeszki świetnie podkreślają całą kompozycję i załamują smak ostrości – chociaż na chwilę. Mimo, że jestem zwolennikiem ostrego żarcia, przy “Thai Padzie” lekko się zmęczyłem i spociłem, więc jeżeli chorujesz na serce to lepiej jednak skorzystać z opcji “sos łagodny”.

Oczywiście na piętrze “złotych” znajdziemy inne fastfoody, choćby kfc, mc shit, jakiś grecki bar czy sushi podawane w plastikowych opakowaniach. Jeżeli przejadły się Wam typowe bamburgery i kurczaki w mega panierce, to wstąpcie do thai woka, który oprócz wspomnianego “thai pad” oferuje inne przekąski. Mimo dość wysokiej ceny, danie jest naprawdę syte i smaczne. Z drugiej strony, nie ma się co dziwić – dzierżawa w centrum Warszawy nie jest taka tania.

Nadjedzony chiński kubek

Jedna myśl nt. „Thai Wok – czyli “Chińska Patelnia” po warszawsku

  1. Pingback: Tom Yum Koong – Thai Wok złote tarasy | Męskie Żarcie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.