Botwina – młode buraczki
0

03 maja 2015

Dziś trochę inny wpis – zazwyczaj piszemy o tej mniej zdrowej kuchni, hamburgerach, hot-dogach i innych dziwnych rzeczach. Mamy majówkę, jakże “długą” w tym roku – pogoda za oknami całkiem przyjemna, warto wyjść z czterech ścian i aktywnie spędzić dzień. Pogoda też sprzyja uprawom, a co za tym idzie plonom jakie wydaje ziemia.

Na miejskich bazarach pojawiło się całe multum świeżych owoców, a co najważniejsze warzyw. Całość wygląda po prostu pięknie i smakowicie. Jestem zwolennikiem tego typu miejsc, gdzie można sobie wszystko dokładnie obejrzeć, dotknąć, powąchać – nie raz spotykałem się z dziwnym spojrzeniem w markecie, gdy wybierając pomidory po prostu je wąchałem.

Dostępne mamy krajowe pomidory, szczypior, szpinak, młode ziemniaczki, zioła czy właśnie botwinę – głównego bohatera dzisiejszego wpisu.

Dla osób nie w temacie kulinarnym, botwina to młode liście i korzenie buraka ćwikłowego, ale także potoczna nazwa zupy na bazie tego warzywa. Dodajemy ją choćby do barszczy, czy dobrze znanego chłodnika litewskiego. Oprócz tego jej liście możemy blanszować, a następnie krótko dusić w maśle np. z dodatkiem czosnku lub gałki muszkatołowej – zupełnie jak szpinak.

Liście nadają się również do spożycia na surowo, zarówno w postaci koktajli – o czym później – ale także jako dodatek do sałat czy forma ozdobna.

Niewiele osób wie, że botwina ma bardzo dużo zalet, są to między innymi:

  • źródło witaminy C, B1, magnez, sód
  • bogaty w kwas foliowy, potrzebny dla kobiet w wieku rozrodczym;
  • podnosi poziom cukru we krwi, dlatego nie jest polecany osobom chorym na cukrzycę;
  • sok ze świeżego buraka i marchewki wspomaga naturalną odporność organizmu; polecany jest szczególnie w okresie jesienno-zimowym;
  • przyspiesza przemianę materii i jest niskokaloryczny;
  • wywar z buraka łagodzi objawy zgagi i nadkwaśności;
  • pomaga w zachowaniu równowagi kwasowo-zasadowej organizmu.
  • polecany przy niedokrwistości, bo poprawia jakość czerwonych krwinek;

Niestety wadą jest to, iż zawiera kwas szczawiowy, który wypłukuje wapń – tak cenny dla naszych kości – chociaż nie jest to większym problemem, możemy go uzupełnić dodając do sałatki np. twaróg, lub inne produkty nabiałowe (jogurty, kefiry itp.). Spożywana w dużych ilościach może powodować kamienie w nerkach. Także wszystko z rozwagą 😉

100 g surowej botwiny to zaledwie 19 kcal, a po obróbce termicznej kaloryczność sięga 27 kcal – więc niewiele więcej.

Dziś spożyjemy ją w nieco innej formie, w formie energetycznego kopa – koktajl, bo o nim mowa, świetnie nadaje się jako podanie organizmowi na tacy, łatwo przyswajalnej bomby witaminowej.

Do przygotowania naszego koktajlu będziemy potrzebowali:

  • garść botwinki – liście + korzenie
  • garść naci pietruszki
  • 1 banan
  • szklankę kefiru bądź maślanki (ot, żeby uzupełnić wapń)
  • 2 obrane kiwi
  • 1 pomarańcza

Przyda nam się również blender lub mikser kielichowy.

Nie ukrywajmy, że całość jest banalnie prosta w przygotowaniu i sprowadza się do kilku podstawowych czynności.

Botwinę myjemy pod bieżącą wodą, odcinamy małe “wąsy”, przecinamy na pół i wrzucamy do miksera, to samo dzieje się z pietruszką. Dodajemy obranego banana, kiwi. Pomarańczę obieramy, kroimy na mniejsze części i wrzucamy do kielicha. Całość zalewamy szklanką chłodnego kefiru. Odpalamy program “turbo” i miksujemy, tak by uzyskać odpowiednią konsystencję, nadającą się choćby do picia przez słomkę.

Gwarantuję Wam, że po takim napoju nabierzecie energii na pozostałą część dnia.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.