Soczewka, Wrocław
0

24 października 2014

Kolejny wpis, kolejna burgerownia. Tym razem na wrocławskim Rynku. Kolejny niewypał czy miejsce do którego warto wrócić?

Lokal znajduje się na wrocławskim Rynku w miejscu, w którym ponoć wcześniej znajdował się sklep okulistyczny. Trafiliśmy tu trafiliśmy przed Beer Geek Madness, aby posilić się przed piwem. W środku czysto, przyjemnie, całość bardzo ładnie urządzona, wystrój zachęca do spędzenia tu chwili bądź dwóch ;). Lokal jest piętrowy, siadając na piętrze na końcu mamy możliwość oglądania pracy kuchni co doświadczeniem i widokiem jest dosyć ciekawym. Wszyscy w spokoju i skupieniu wykonują swoją pracę, brak tu na szczęście scen jakie spotkały mnie w BLT ;). Na wstępie powitała nas bardzo miła kelnerka (znowu chciałoby się wspomnieć BLT, ale po co kopać leżącego ;)) i z uśmiechem na twarzy odpowiadała na nasze pytania.

Menu jest jednocześnie podkładką na stole, nie jest długie, ale ma kilka ciekawych pozycji – burger z foie gras czy zupa burgerowa. Zamawiamy. Zanim pada pytanie o stopień wysmażenia, zostajemy zapytani o bułki. Są 4 rodzaje – tymiankowo-cytrynowa, grahamka, pszenna z sezamem i pszenna z sepią (cała czarna). Pada na tymiankowo-cytrynowe. A burger? Wybraliśmy Soczewka burgera – ser kozi, karmelizowana cebula, kiełki słonecznika i chutney morelowy. Oraz oczywiście mięso wołowe.

Po niezbyt długim oczekiwaniu przyszły i burgery i dodatki – frytki i krążki cebulowe podane w miniaturowym koszyku do smażenia (oczywiście smażone w nim nie były, to tylko ładna ozdoba i ciekawy sposób podania ;)).

Bułka była fantastyczna. Ciekawy pomysł, dobrze doprawiona – duży plus. Dodatki – te były i spełniały swoją rolę. Podkreślały smak mięsa jednocześnie go nie tłumiąc. No i właśnie mięso – usmażone tak jak chciałem, świetnie doprawione no i mało go nie było ;). Całość tworzyło naprawdę bardzo udaną i przemyślaną kompozycję. I dlatego wszystko zagrało a jedzenie buły było prawdziwą przyjemnością.

Wypad do Soczewki uważam za zdecydowanie udany – świetne jedzenie, miła obsługa – wiem, że na pewno tam wrócę. Tym razem zacznę od deski whisky;). Soczewka ląduje w mojej ścisłej trójce burgerowni.

P.S. Na jednym ze zdjęć przepyszne, ogromne (0,65 ml) cytrusowe mojito 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *