Dwór Orzechówka
0

Na mapie Bydgoszczy mamy kilkadziesiąt restauracji. Niestety w większości położone są w śródmieściu – cierpi przez to zazwyczaj największa dzielnica miasta – Fordon. Znajdziemy tutaj wprawdzie kilkanaście fastfoodów, od pizzy, kebabów, hamburgerów, na słodkościach typu kartacz kończąc. Jednakże miejsc typowo restauracyjnych brakuje.

Dwór Orzechówka, to świeże miejsce na mapie, otwarte we wrześniu 2017 – czyli dość niedawno. Bardzo dobra lokalizacja, bo na wylocie z Fordonu, przy ulicy Fordońskiej.  Restauracja dysponuje obszernym parkingiem, także nie ma problemu z postojem.

Na potykaczu przed wejściem znajdziemy potrzebne informacje o tym co jest aktualnie serwowane i polecane przez lokal. Sala jest bardzo obszerna, pachnie nowością. Całość urządzona z wykorzystaniem drewna, cegły i postarzanych metali.

Na wejściu wita nas uśmiechnięta obsługa i zaprasza do stolika – byłem z małżonką około godziny 17 – sala świeciła pustkami (2 stoliki zajęte – jedni goście omawiali imprezę, drudzy spożywali dania) – także nie było problemu z wyborem miejsca.

Na pewno uroku całości dodawał rozpalony kominek, skwierczące drewno koiło zmęczenie po całym dniu pracy. Sam styl wystroju trudno zdefiniować – widać, że właściciel dba o  szczegóły, jednakże czy te dodatki do siebie pasują – musicie sami ocenić. Mi na pewno nie spodobała „świeczka” ledowa, umieszczona na parapecie okna.

Karta menu wykonana z drewna z wklejoną aktualną listą serwowanych potraw. Dobre rozwiązanie, bo nie musimy skakać ze strony na stronę – mamy pełen obraz tego co jest serwowane i możemy skupić się na konkretnych pozycjach. Dań jest kilkanaście, ale dotyczą w większości kuchni polskiej. Dla mnie to zawsze plus, gdyż ograniczenie składników sugeruje ich świeżość.

Na pierwszej wizycie zdecydowaliśmy się na:

  • Żurek tradycyjny (z klopsikami, ziemniakami puree i sadzonym jajkiem)
  • Sałatkę z wędzonym serem i burakami
  • Pierogi z gęsiną na czerwonej kapuście

Do całości herbata czarna z cytryną.

Jako starter restauracja oferuje smalec wraz z pieczywem własnej produkcji – jadłem wiele chlebów, ale ten był naprawdę świetny – chrupiąca skórka, mięsisty środek, całość w stylu pełnoziarnistym. Ze smalcem komponował się idealnie.

Sam smalec o bardzo dobrej konsystencji, zamiast typowych skwarek (twardych), bardziej przypominające mięsiwo niż słoninę. Słony w smaku, więc nie wymagał dodatkowych przypraw. Dopełnieniem całości mógłby być ogórek lub papryka kiszona – ale nie ma się do czego przyczepiać. Cieszy fakt, że całość niedużych rozmiarów – w innych restauracjach spotykam się często ze starterem większym niż przystawka – pewnie stwierdzicie, że nie trzeba zjeść wszystkiego – owszem, ale jeżeli to smakuje?

W tym samym momencie przyszła też herbata – czemu o niej piszę? Bo tradycyjnie chcę się do czegoś przyczepić 🙂 Podana czarna zgodnie z zamówieniem, do tego dzbanuszki z gorącą wodą, tradycyjnie filiżanka, zestaw cukrów oraz cytryna. Wszystko pięknie, jednakże podana herbata to „english breakfast” – śniadanie o 17? Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że producent oferuje również „english afternoon”. Po podaniu herbaty okazało się, iż w jednym z czajniczków grzeje się „ucho”, w taki sposób, że nie da się z niego nalać wody. Po zwróceniu uwagi, czajnik został wymieniony na inny, w którym powyższa sytuacja się nie pojawiła – oczywiście to nie wina właściciela, a raczej błędu producenta.

Po chwili od zjedzenia startera, pojawił się żurek – zupa, na którą czekałem. Nie wiem czy wiecie, ale dobry lokal z dobrą kuchnią polską można poznać po dwóch daniach – wspomnianym wyżej żurku oraz kotlecie schabowym – jeżeli ktoś tego nie potrafi przygotować, to lepiej niech nie zabiera się za inne cuda. Jeżeli chodzi o zupę to „liznąłem” trochę tematu, sam przygotowuję zakwas, gotuję wywar i doprawiam całość. Nie chwaląc się za dużo, wszyscy którzy mieli okazję jeść moją wersję żurku są nim zachwyceni. Każdy wie, iż podstawą wielu dań są świeże składniki, ale bez zmysłu smaku to nic nie daje.

Jeżeli dziś miałbym powiedzieć, gdzie w Bydgoszczy lub okolicy zjemy najlepszy żurek w restauracji wskazałbym bez zastanowienia – Dwór Orzechówka!

Zupa pachnąca, gorąca, o idealnej konsystencji. Wyczuwalny aromat świetnego zakwasu, czosnku i majeranku. Na wierzchu nie pływa żaden nadprogramowy tłuszcz. Dopełnieniem całości są kurki (tak te grzyby leśne), klopsiki z białej kiełbasy, puree i coś, co wydaje mi się najlepszą alternatywą dla gotowanego jajka – sadzone z płynnym żółtkiem – majstersztyk. Zastanawiacie się pewnie ile można pisać o żurku – wiedzcie jedno – jedząc go, chciałem by nigdy się nie skończył.

Sałatka z wędzonym serem – znajdziemy tutaj twaróg wędzony, mix sałat, pomidorki koktajlowe bez skóry, cukinię w kostce, czerwoną cebulę, pieczony buraczek, pędy groszku cukrowego, liście buraczka. Czym tutaj się zachwycać? Choćby pomidorkami bez skórki – po zjedzeniu takiego mega dojrzałego owocu, nagle pojawia się bomba smakowa, która powoduje napływ endorfin i wspomnienie lata. Twaróg wędzony idealny – z nienachalnym aromatem wędzenia, lekko słony. Cukinia obrana, pokrojona w drobną kotkę dodaje kolejnej struktury daniu. Świeżość składników, ilość i jakość pozwala bez problemu zabić głód.

Ostatnie danie to pierogi z gęsiną, na czerwonej gotowanej kapuście – na talerzu 6 bardzo dużych pierogów z pewnością lepionych ręcznie. Kapusta ciepła, słodka, bardzo dobrze doprawiona – świetnie komponuje się z głównym daniem. Ciasto pierogowe bardzo delikatne, cieniutkie, idealnie sklejone. Farszu bardzo dużo, jednakże niestety dla tego dania – przesolonego. Czuć w tym wszystkim gęsinę, która jest tak charakterystyczna, że nie da się jej oszukać innym smakiem, ale sól która się tam znalazła spowodowała, że ledwo całość zjadłem. Gdyby nie kapusta to miałbym z tym trudności. Jednakże całe danie bardzo świeże i pachnące.

Podsumowując – jeżeli lubicie kuchnie polską, to koniecznie musicie odwiedzić Dwór Orzechówka. Z pewnością to nie moja ostatnia wizyta w tym miejscu, pokładam duże nadzieję w pozostałych pozycjach z menu. Nie sugerujcie się tym co jest na stronie www, gdyż menu jest tam bardzo okrojone – brakuje kilkunastu pozycji, które znajdziecie w lokalu. Obsługa miła i rzeczowa, potrawy lądują w bardzo szybkim tempie na stole, za co kolejny plus. W przyszłości obiekt ma oferować również noclegi, więc jeżeli ktoś planuje jakąś imprezę to może się pokusić o pokój.

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *