Miesięczne archiwum: Październik 2016

Chillout Burger – nowy foodtruck na mapie Bydgoszczy

Foodtruck czyli w prostych słowach „jedzenie na kółkach” to ostatnio nowa moda. Nie wiadomo czy to za sprawą filmu „Chef”, czy też z powodu przesytu stacjonarnymi knajpami, jedzenie na kółkach zdobywa co raz to większą rzeszę fanów. Natomiast dla samych właścicieli foodtruck’ów jest to o tyle dobre rozwiązanie, że jeżeli interes w jednym miejscu się nie sprawdza, to odpalamy silnik i jesteśmy w innej lokalizacji – czy to inna ulica, miasto czy państwo – proste.

Co jest takiego w jedzeniu z budki na kółkach? Jak dla mnie to przede wszystkim nie duże menu – kilka pozycji, które gwarantują powtarzalność smaku. Do tego, świetne „show” – nasze kanapki, placki, pączki, pizza czy cokolwiek innego, jest przygotowywana na naszych oczach, co w moim przypadku wzmaga apetyt.

Co jakiś czas sprawdzam lokalne foodwagony i tak było i tym razem. W sobotę tj. 22.10.2016 r. premierę miał ChilloutBurger, jako że to nowe auto z jedzeniem nie tylko w samej Bydgoszczy, ale również dzielnicy Fordon, która niestety wypełniona jest po brzegi jedzeniem typu kebab i pizza –  niestety nie najlepszą jakością – postanowiłem się wybrać.

Jak to zazwyczaj bywa, ludzi było sporo, miła muzyczka w tle, żółte auto przykuwa uwagę i nie sposób do niego nie trafić. Menu zapisane na kredowych tablicach z 10 hamburgerami oraz możliwością wyboru małej bądź dużej porcji frytek. Nazwy jak to zazwyczaj bywa wyszukane, najtańsza bułka (Chillout4DON – sałata, pomidor, ogórek, cebula, mięso, ser cheddar, sos bbq missisipi) to 11 zł – co według mnie naprawdę przyzwoita cena. Najdroższa – 18 zł – danie miesiąca, o czym za chwilę. Frytki w zależności od wielkości w zestawie po 4 i 6 zł, lub samodzielne 5 i 7 zł, wypiekane dwukrotnie na tłuszczu wołowym – nie będę tutaj rozczulał się nad ceną ziemniaków, bo przecież nie o to w tym wszystkim chodzi.

Zamówienie przyjęła uśmiechnięta dziewczyna i był to hamburger „Blue lagoon” (rukola, pomidor, ogórek, mięso, ser pleśniowy, karmelizowana cebula, sos chillout) w cenie 13 zł, do tego burger miesiąca tzw. „Chill Beast” (2xmięso, 2xgrillowany boczek, 2xser, salsa fresco, sałata, ogórek, pomidor) w cenie 18 zł oraz do tego duża porcja frytek za 6 zł, co dało nam sumę 37 zł – czy dużo? Za takie porcje myślę, że w sam raz.

Mimo dużego ruchu, zostałem poinformowany że na zamówienie muszę poczekać do 30 minut – chillout burger położony jest tuż przy Galerii Fordon, co jest świetnym rozwiązaniem – w tym czasie zrobiłem zakupy do domu. Poprosiłem by całość została zapakowana, bo mimo kilku stolików i parasoli, chciałem zjeść obiad w domowym zaciszu 🙂

Bułki zapakowane w kartoniki + papierowe torby wyglądały naprawdę schludnie. Mały minus za pakowanie kanapki miesiąca – z racji jej wysokości, ciężko było ją włożyć do kartonika i torby – na szczęście to nie moje zmartwienie 😉

Zapach, wygląd całości rewelacyjny. Niestety w kanapce miesiąca za dużo sosu, bądź też nie przypieczona odpowiednio bułka – wchłonęła całość i trochę się rozpadała. Dwa kotlety sporej wielkości ciężkie do ugryzienia, do tego jeden wypieczony na wiór, drugi różowy w przekroju, a na samym środku ciut nie dopieczony. Oczywiście mam na uwadze to, iż ekipa dopiero zaczęła swoją przygodę, więc to szczegół który w żaden sposób nie wpłynął na moją dalszą ocenę – raczej zwrócenie uwagi na szczegóły.

Mięso idealnie doprawione, niczego bym w nim nie zmienił, ilość dodatków porządna – taka porcja wołowiny zaspokoi głód na kilka dobrych godzin, nawet u największego łakomczucha – nazwa adekwatna do wielkości – to naprawdę bestia wśród burgerów!

Kanapka wykończona pyszną salsą z cebulką, pomidorami i ostrą papryczką – notabene czekam aż pojawi się w menu jakiś ostry burger.

Niebieska laguna świetnie komponowała ostry smak pleśniowego sera z dobrze wypieczonym wołowym mięsem. Spora ilość dodatków, bardzo dobrze wykończenie sosem – czego chcieć więcej od bułki z mięsem?

Frytki przygotowane na sposób belgijski, grube, wypieczone na zewnątrz chrupiące, w środku puszyste – tak powinna smakować frytka – z niedużą ilością soli – pycha. Porcja spora, przy dwóch hambuksach, większa porcja stanowczo za duża.

Podsumowując – Chillout Burger to świetne miejsce na wypad ze znajomymi, czy też alternatywa dla domowego obiadu. Ilość pozycji w menu wystarczająca, nazwy i dodatki zachęcające – wpisuje na listę ulubionych food trucków i z pewnością spróbuję pozostałych „bułek z klopsem”.

Mam nadzieję, że całe przedsięwzięcie będzie cieszyło się dużym zainteresowaniem i ekipa nie spocznie na laurach.